czwartek, 22 maja 2014

KINDLE 4 CLASSIC - EBOOK



Swojego Kindle dostałam jako prezent urodzinowo-imieninowy od jednego z braci. Już wtedy od dłuższego czasu marzyłam o tym gadżecie, bo nim nie wątpliwie jest. Możecie sobie wyobrazić moją radość po otworzeniu opakowania i znalezienia tam mojego własnego, prywatnego Kindle. Pokochałam ten sprzęt od pierwszego użytku. 


Krótko mówiąc, jest on niewątpliwie towarzyszem mojego codziennego życia, gdy tylko mam chwilę sięgam po ebook i zaczytuję się w ulubionych pozycjach. Od kiedy go posiadam zaczęłam czytać więcej książek, a i tak rocznie dużo ich czytałam. Jest po prostu wygodniejszy od papierowej wersji to znaczy - mniejszy, poręczniejszy, lżejszy, zgrabniejszy. Kiedy jadę zatłoczonym tramwajem sprawdza się wyśmienicie, ponieważ jest wtedy łatwiejszy w obsłudze niż posiadanie w danym momencie książki o takich a nie innych wymiarach i mieć jeszcze trudności w przewracaniu stron. Książki ściągam z internetu w rozszerzeniu PDF lub MOBI. Kindle ma ogromną pojemność! A zużycie baterii przy intensywnym czytaniu następuje po kilku tygodniach (ok.5). Co ciekawe można wybrać wielkość i rodzaj książki, żeby nam się lepiej czytało. Ebook posiada również rotację ekranu. Kindle jest na tyle sprytny, że informuje nas ile procent książki już przeczytaliśmy. Wgrane mamy już słowniki : angielski oxfordzki, amerykański, portugalski, francuski, niemiecki, hiszpański i włoski, które służą do tłumaczenia słów książki i nie tylko. W każdej chwili można zrobić także notatki w trakcie czytania czy też podkreślić wybraną frazę. 
Etui zakupiłam w Empiku za ok. 90 zł. Porządne, co widać po rocznym użytkowaniu. Ani śladu rys czy zadrapań.



Jest on fantastyczny! Z pewnością godny uwagi i przede wszystkim zakupu. Nadal uwielbiam książki tradycyjne i w nich się zaczytuję jednak Kindle sprawdza się w czasem ekstremalnych warunkach (godzinach rannych, popołudniowych w zatłoczonych miastach oraz w trakcie podróży). 


niedziela, 18 maja 2014

RAINY DAYS

Pełno chmur ostatnimi czasy nad Wielkopolską, ciągle pada i pogoda nie jest zbyt ciekawa. Na szczęście wczoraj było kilka momentów bez deszczu więc wykorzystałam okazję i ruszyłam na małą sesję. Wczorajszy poczęstunek do uroczystości - chrztu - miała miejsce w przepięknym dworku niedaleko Poznania. Piękna przestrzeń, dużo zieleni! Cudo!
A maj niech wreszcie ma w sobie troszkę słoneczka :(
Już za dwa dni stylizacja będzie w pełni przedstawiona.


wtorek, 13 maja 2014

BROWN BROWNIE

To jedno z moich ulubionych ciast. Przygotowanie jest niezmiernie łatwe i szybkie. Przepis kilka lat temu podała mi moja koleżanka gdy poszukiwałam fajnego pomysłu na nową słodkość. 

6 jaj 
100 g mąki
200 g gorzkiej czekolady (2 tabliczki)
200 g masła
300 g cukru

Zanim zacznę przygotowywać ciasto nad garnkiem z wodą, która się gotuje rozpuszczam w małej miseczce masło i czekoladą. Najlepiej jest ją pokruszyć. Mieszamy co jakiś czas. W czasie kiedy 2 składniki się rozpuszczają ubijam jaja dodając mąkę oraz cukier (wszystko w mikserze na niskich lub średnich obrotach). Gdy czekolada z masłem jest już gotowa odstawiam ją na chwilkę do wystudzenia. Jak to nastąpi wlewam ją do masy przygotowanej w mikserze i ponownie miksuję. Blachę 26x21 cm smaruję tłuszczem. Pieczenie trwa ok. 20 min w piecu rozgrzanym do 200 oC.
Ciasto jest gotowe do spożycia po ostudzeniu ! :)))) Dobra robota :)))


 









niedziela, 11 maja 2014

NEW IMAGE

W najbliższym czasie nastąpi zmiana adresu bloga. Jak widać blog jest obecnie w przebudowie, gdy będzie już wszystko gotowe napiszę o nowym adresie i wszystko będziecie wiedzieć :) Spokojnie ! :)

środa, 30 kwietnia 2014

LEMONADE

To napój, który towarzyszy mi od początku wiosny do końca słonecznego lata. Dlaczego piszę o tym teraz? Z każdym dniem cieszymy się coraz lepszą pogodą i wyższą temperaturą a pragnienie trzeba czymś zaspokoić. Lemoniada jest idealna, orzeźwiająca z nutką kwaśnego smaku. Do jej przygotowania oczywiście potrzebna jest woda, 1 cytryna na dzbanek litrowy i 3-4 łyżki cukru. Można dodać jeszcze listki mięty ale to już według uznania.



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

TAG | MY PERFECT IMPERFECTIONS


Jestem osobą bardzo krytyczną wobec siebie natomiast w miarę podobam się sobie, przynajmniej staram się sobie podobać ;) Przedstawię po 4 części ciała z doskonałości i niedoskonałości mnie. Co w sobie lubię a co wolałabym poprawić.
Zaczniemy od negatywów, żeby później przejść do pozytywnych aspektów tego tagu. 


Jedną z moich największych wad jest wada wzroku jaką niestety razem z bratem odziedziczyłam po wcześniejszych pokoleniach naszej rodziny. Niestety mój wzrok leci z każdym rokiem, powiększa się co mnie bardzo denerwuje. Mam w planach za dobrych kilka lat zrobić operację dzięki której mogłabym zapomnieć o okularach i soczewkach jakie w tym momencie na zmianę noszę. Drugim punktem jest moja cera... wrażliwa ale tłusta... odwodniona i z cechami mieszanej. Sama już nie wiem co i jak z nią ale ufam swojemu dermatologowi i pielęgnacji jaką mi przepisuje. Na szczęście jestem na drodze tej idealnej, która mimo wszystko jednak wymaga kilku poprawek. Gdy będę gotowa przedstawię jak wygląda ona z bliska. Brzuch jest moją trzecią niedoskonałością. Nienawidzę! Wyglądam jak bym była w ciąży. Boczki mi się rozlewają na boki, obcisłych bluzek oczywiście nosić nie mogę. Kilka osób nastomiast zwróciło mi ostatnio uwagę, że schudłam z czego bardzo się cieszę. Bo może pozbędę się nieprzyjaciela :) No i uda, uda dość spore, masywne. No nie podobają mi się. Po prostu. Oczywiście z cellulitem ale już nawet na to nie zwracam uwagi.



Co zaliczę do swoich doskonałości? W przeciwieństwie do dużych ud mam bardzo ładne, zgrabne i wysportowane łydki. Szalenie mi się podobają i nie chciałabym chyba mieć chudziutkich nóg, których prawie nie widać. Kolejną zaletą mojego ciała to moje zęby. Może ich kolor nie jest jeszcze idealny (pracujemy nad tym) ale za to są równe, proste przez co uwielbiam się śmiać i je pokazywać :) Włosy również mogę zaliczyć do moich zalet. Mają przepiękny czekoladowy kolor, są długie, lśniące, zdrowe. Dzięki obecnej pielęgnacji zaczęły mi się jeszcze bardziej podobać bo teraz na dodatek są świetnie zadbane ;) I coś banalnego za dziękuję, że taka jestem... mój wzrost - 174 cm. Nie chciałabym być niższą osobą ani wyższą... myślę, że mój wzrost jest idealny jak na wzrost kobiet. Wiem, że nie jest on zależny od naszych widzimisiów ale gdybym miała szansę wybrać wzrost dla siebie zdecydowanie postawiłabym na przedział 172-175 cm :) Dzięki temu, że jestem dość wysoka to proporcje mojego ciała są ładnie rozstawione. Wyglądam na typową dziewczynę... nie za chudą ale też nie przy tuszy. 

Duże jest też piękne... nie tylko małe ;)

piątek, 25 kwietnia 2014

EMPTIES!


Denko z ostatnich kilku miesięcy. Nie jest wprawdzie tak okazałe jak zawsze ale coś tam się znalazło. Wykończyłam mój ulubiony krem Effaclar Duo, o którym pisałam ostatnio. Teraz zdecydowałam się na inny krem ale wiem na pewno, że do niego powrócę bo jest tego wart! Razem z jego bratem żelem do mycia twarzy Effaclar i już używam kolejne opakowanie. Pozostając przy żelach to jednym z moich ulubionych stał się Lirene żel do mycia ciała z oliwką o zapachu mango... nawilżający, o przepięknym zapachu. Kupię go ponownie. Jeśli chodzi o włosy to zużyłam szampon YR z olejkiem jojoba. Był moim ulubieńcem do czasu gdy odkryłam szampony Dove. Teraz już wiem, że więcej go nie kupię. Z odżywką organixa moroccan argan oil wiązałam duże nadzieje. Była ok ale nie za cenę jaką za nią zapłaciłam czyli prawie 30 zł! Zdecydowanie za dużo jak na średnio skuteczny produkt. Serum do włosów Avon jest świetnie dyscyplinującym włosy produktem ale chyba teraz już znalazłam swojego ulubieńca, o którym napiszę później ;) No i ostatnia rzecz to pasta do zębów BlanxMed polecona przez Marti z BEAUTYNESS. Świetna pasta i z pewnością kupię ją ponownie.
Postanowiłam, że to już będzie ostatnie denko.