wtorek, 22 kwietnia 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
HOLY SATURDAY | LOOK OF THE DAY
Czas na wiosenną stylizację, a święta to idealny czas na to. Piękna pogoda sprawiła, że idąc rano ze święconką ubrałam bardzo wiosenną sukienkę, w której pozostałam cały dzień. Słońce pięknie przygrzewało cały dzień. Look natomiast bardzo skromny, dziewczęcy, delikatny.
dress | promod (kupiona ok. 3 lat temu), jacket | sh, shoes | ccc
niedziela, 20 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
MY FACE CREAM - EFFACLAR DUO BY LRP
Krem, który podbił moje serce! Widocznie poprawił stan mojej skóry i zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości. Bardzo ufam tej marce i jak dotąd nie zawiodłam się na żadnym z ich produktów. Jest to krem eliminujący zmiany trądzikowe. Mogą go stosować również osoby, które takowych problemów nier mają a chcą po prostu polepszyć stan swojej cery poprzez oczyszczenie jej. Ostrzegam jednak, że wtedy trzeba używać kremu dość rzadko aby nie wysuszyć cery, ponieważ jego działanie mimo wszystko jest wysuszające. Jeden z najbardziej wydajnych kremów jakie do tej pory stosowałam. 40 ml zużyłam w ponad pół roku! Smarując buźkę codziennie rano i gdy zachodziła potrzeba również wieczorem. Niewielka ilość kremu starcza na zaaplikowanie go na całej powierzchni twarzy. Wszystko dzięki jego konsystencji, która jest leista ale nie aż tak żeby przeciekać przez palce. Aplikator u dołu tubki zwęża się dzięki czemu łatwiej dozować chcianą ilość kremu. Na początku mojej przygody z tym kremem wystąpiło podrażnienie skóry i wysypało mnie trochę. Dałam mu szansę i nie zawiodłam się. Pojawienie się krostek na twarzy po zastosowaniu tego kremu jest jak najbardziej poprawna, ponieważ wiemy, że krem rzeczywiście oczyszcza naszą twarz. Od tamtego czasu bardzo rzadko pojawiają się krostki na twarzy. Jak już to pojedyncze sztuki lub po prostu spowodowane tymi kobiecymi dniami. Skóra oczywiście jest wygładzona, delikatniejsza w dotyku. Krem również ma działanie matujące.
40 ml / ok. 50 zł
Piszę tą recenzję po zakończeniu jego stosowania. Zdradziłam go z innym kremem. Na razie nie zdradzę jakim ale recenzja na pewno również się pojawi na blogu. Wiem jedno! Czy ten krem, który obecnie zaczynam stosować się sprawdzi czy nie i tak powrócę do Effaclaru. Jest to fenomenalny kosmetyk.
środa, 16 kwietnia 2014
15 THINGS THAT MAKE ME HAPPY!
Dlatego, że wiosna już do nas zawitała, postanowiłam napisać taki luźniejszy post na temat rzeczy/osób, które powodują, że jestem szczęśliwsza.
Sunny days - gdy jest piękna pogoda od razu chce mi się żyć, moja rutyna nabiera tempa. Mam więcej szalonych pomysłów i ani w głowie mi siedzieć w domu! Wychodzę jak najczęściej na powietrze.
Chocolate - bez czekolady moje życie nie byłoby tak słodkie ;) To ona jest ratunkiem na złe chwile i ta dawka endorfin, które mój organizm otrzymuje pobudza mnie do działania i walki.
Family&Friends - najważniejsi ludzie w moim życiu, od których otrzymuje pełno wsparcia
Music - muzyka od dawna jest dla mnie bardzo ważna. To czego aktualnie słucham oddaje moje uczucia w danym momencie w stu procentach. Dzięki muzyce pozbierałam się z wielu ciężkich dla mnie chwil.
The stranger's smile - nie ma nic cudowniejszego gdy idzie się ulicą a ponury dzień, po ciężkim dniu a z naprzeciwka idzie uśmiechnięta osoba, z pięknie pokazanymi zębami, dumnie i pewnie krocząca po chodniku. Od razu człowiek odwzajemnia uśmiech a dzień rozjaśnia się po kilku sekundach.
Jokes - jestem bardzo wesołą osobą i śmieję się praktycznie ze wszystkiego. Jedno z moich mott życiowych to "Śmiech to zdrowie". Wiele jest sytuacji gdy oglądam kabarety czy też komedie z dobrym ciętym żartem i zaśmiewam się do łez. Uwielbiam to ;)
Dreams which came true -marzenia są piękne i warto je spełniać. Tyle w temacie!
Helping somebody - pomoc potrzebującym to najpiękniejsza rzecz jaką możemy zrobić a potem jaka z tego satysfakcja ! :)
Daydreaming - nie wiem czemu ale tak mam, że marzenia przychodzą mi na myśl w dzień. I gdy już zacznę marzyć przepadam. Potem tylko czekam jak moje plany życie zweryfikuje.
Learning something new - ogromną satysfakcję daje mi nauczenie się czegoś nowego. Nie ważne czy to kolejne angielskie słówko, czy nauczenie się obsługi nowego programu komputerowego... ważne, że moje doświadczenia powiększają się o kolejne i kolejne doznania.
Being optimist & enthusiast - jestem życiową optymistką. Staram się w każdej sytuacji (no może prawie każdej :P) widzieć jakieś pozytywy. Znaleźć chociaż jeden maleńki. Nie ma miejsca na smutki i troski! Czas na walkę!
Smell of the books - zapach kartek książki, którą czytam jest wspaniały, daje nutkę tajemnicy. Uwielbiam !
Orange juice - ale nie taki zwykły, tylko świeżo wyciskany :) Uwielbiam soki pomarańczowe a taka forma jest zdecydowanie najzdrowsza !
Reading book in tram - jest to moje ulubione zajęcie podczas jazdy tramwajem. Czytanie książek powoduje, że odrywam się od rzeczywistości, mogę zagłębić się tylko i wyłącznie w jednej powieści. Nie słyszę wtedy innych pasażerów rozmawiających, śmiejących się... jest cudownie!
My lover - moja miłość. Nikt więcej.....
piątek, 11 kwietnia 2014
MY FAVORITE EYE SHADOW PRIMER
Czas na kolorówkę!
Moja ulubiona jak dotychczas, świetnie sprawdzająca się na moich tłustych powiekach baza pod cienie to produkt marki Avon.
Baza zamknięta jest w szklanym małym słoiczku z plastikową zakrętką. Konsystencja musu. Bardzo łatwo aplikuje się ją na powieki, wtapia się w ich kolor. Niewielka ilość bazy starcza na całkowite pokrycie powieki. Używam jej już od około roku. Testuję cienie na niej oraz bez jakiejkolwiek pomocy i mogę śmiało stwierdzić, że jest cudowna mimo niskiej ceny! Jest po prostu fantastyczna. Przedłuża trwałość cieni, podbija kolor, cienie nie rolują się tylko pięknie pozostają przez bardzo długi czas w jednym miejscu. Ja mam wyjątkowo tłuste powieki więc możecie sobie wyobrazić co działo się z moimi cieniami po całym dniu ich noszenia bez wcześniejszego nałożenia bazy... można powiedzieć, że znikały one bardzo szybko. Wydajność jest również świetna, używam jej prawie rok i jeszcze pozostało mi ok. 1/4 pojemniczka. Niestety będę musiała się zaopatrzyć w nową bazę, ponieważ data zużycia niedługo minie (po otwarciu opakowania można bazę używać 12 miesięcy).
Polecam!
3g / 21 zł (regularna cena katalogowa)
wtorek, 8 kwietnia 2014
L'BIOTICA BIOVAX HAIR MASK
L'biotica Biovax, maska intensywnie regenerująca z naturalnymi olejami, używam już od dłuższego czasu naprzemiennie z inną maską tej marki, której recenzja również się znajdzie niebawem na blogu. Ostatnia recenzja dotyczyła kolorówki, więc czas na pielęgnację!
Czytając blogi oraz wnioskując z opinii innych osób uważam, że maski L'biotici cieszą się popularnością. Na różnych forach czy też blogach znajdziemy masę pozytywnych komentarzy na ich temat. Taką również znajdziecie tutaj.
Maska znajduje się w plastikowym opakowaniu, jest bardzo dobrze zabezpieczona aby produkt nam nie uleciał. Dodatkowo znajdziemy zabezpieczenie, dzięki któremu wiemy, że nikt jej wcześniej nie otworzył. W środku kartonikowego opakowania prócz maski znajdziemy termocap który ma służyć do uzyskania lepszego efektu i wchłonięcia się maski we włosy oraz próbkę innego z produktów oferowanych przez Biovax np. serum do włosów.
Produkt jest koloru budyniu śmietankowego o przepięknym orientalnym jak dla mnie zapachu. Maska jest dość dobrze "zbita" ponieważ gdy odwrócimy ją dnem do góry to nam nie spłynie.
Z działaniem tej maski jest fantastycznie. Nie obciąża moich włosów, nie są one puszące po wysuszeniu, nie mam problemów z ich rozczesaniem, nie przetłuszcza nawet jeśli przypadkiem nałożę za dużo produktu na włosy, ładnie je dyscyplinuje i widać, ża są one w lepszej kondycji. Używam jej dość regularnie ok. 2 razy w tygodniu. Co ciekawe i dość niecodzienne u mnie to fakt, że włosy stały się miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, mają nadany również piękny połysk.
ok. 15 zł / 250 ml
Subskrybuj:
Posty (Atom)

