środa, 16 kwietnia 2014

15 THINGS THAT MAKE ME HAPPY!


Dlatego, że wiosna już do nas zawitała, postanowiłam napisać taki luźniejszy post na temat rzeczy/osób, które powodują, że jestem szczęśliwsza.

Sunny days - gdy jest piękna pogoda od razu chce mi się żyć, moja rutyna nabiera tempa. Mam więcej szalonych pomysłów i ani w głowie mi siedzieć w domu! Wychodzę jak najczęściej na powietrze.


Chocolate - bez czekolady moje życie nie byłoby tak słodkie ;) To ona jest ratunkiem na złe chwile i ta dawka endorfin, które mój organizm otrzymuje pobudza mnie do działania i walki.


Family&Friends - najważniejsi ludzie w moim życiu, od których otrzymuje pełno wsparcia


Music - muzyka od dawna jest dla mnie bardzo ważna. To czego aktualnie słucham oddaje moje uczucia w danym momencie w stu procentach. Dzięki muzyce pozbierałam się z wielu ciężkich dla mnie chwil. 


The stranger's smile - nie ma nic cudowniejszego gdy idzie się ulicą a ponury dzień, po ciężkim dniu a z naprzeciwka idzie uśmiechnięta osoba, z pięknie pokazanymi zębami, dumnie i pewnie krocząca po chodniku. Od razu człowiek odwzajemnia uśmiech a dzień rozjaśnia się po kilku sekundach.


Jokes - jestem bardzo wesołą osobą i śmieję się praktycznie ze wszystkiego. Jedno z moich mott życiowych to "Śmiech to zdrowie". Wiele jest sytuacji gdy oglądam kabarety czy też komedie z dobrym ciętym żartem i zaśmiewam się do łez. Uwielbiam to ;)


Dreams which came true -marzenia są piękne i warto je spełniać. Tyle w temacie!


Helping somebody - pomoc potrzebującym to najpiękniejsza rzecz jaką możemy zrobić a potem jaka z tego satysfakcja ! :)


Daydreaming - nie wiem czemu ale tak mam, że marzenia przychodzą mi na myśl w dzień. I gdy już zacznę marzyć przepadam. Potem tylko czekam jak moje plany życie zweryfikuje.


Learning something new - ogromną satysfakcję daje mi nauczenie się czegoś nowego. Nie ważne czy to kolejne angielskie słówko, czy nauczenie się obsługi nowego programu komputerowego... ważne, że moje doświadczenia powiększają się o kolejne i kolejne doznania.


Being optimist & enthusiast - jestem życiową optymistką. Staram się w każdej sytuacji (no może prawie każdej :P) widzieć jakieś pozytywy. Znaleźć chociaż jeden maleńki. Nie ma miejsca na smutki i troski! Czas na walkę!


Smell of the books - zapach kartek książki, którą czytam jest wspaniały, daje nutkę tajemnicy. Uwielbiam !


Orange juice - ale nie taki zwykły, tylko świeżo wyciskany :) Uwielbiam soki pomarańczowe a taka forma jest zdecydowanie najzdrowsza !


Reading book in tram - jest to moje ulubione zajęcie podczas jazdy tramwajem. Czytanie książek powoduje, że odrywam się od rzeczywistości, mogę zagłębić się tylko i wyłącznie w jednej powieści. Nie słyszę wtedy innych pasażerów rozmawiających, śmiejących się... jest cudownie!


My lover - moja miłość. Nikt więcej.....


piątek, 11 kwietnia 2014

MY FAVORITE EYE SHADOW PRIMER



Czas na kolorówkę!

Moja ulubiona jak dotychczas, świetnie sprawdzająca się na moich tłustych powiekach baza pod cienie to produkt marki Avon. 
Baza zamknięta jest w szklanym małym słoiczku z plastikową zakrętką. Konsystencja musu. Bardzo łatwo aplikuje się ją na powieki, wtapia się w ich kolor. Niewielka ilość bazy starcza na całkowite pokrycie powieki. Używam jej już od około roku. Testuję cienie na niej oraz bez jakiejkolwiek pomocy i mogę śmiało stwierdzić, że jest cudowna mimo niskiej ceny! Jest po prostu fantastyczna. Przedłuża trwałość cieni, podbija kolor, cienie nie rolują się tylko pięknie pozostają przez bardzo długi czas w jednym miejscu. Ja mam wyjątkowo tłuste powieki więc możecie sobie wyobrazić co działo się z moimi cieniami po całym dniu ich noszenia bez wcześniejszego nałożenia bazy... można powiedzieć, że znikały one bardzo szybko. Wydajność jest również świetna, używam jej prawie rok i jeszcze pozostało mi ok. 1/4 pojemniczka. Niestety będę musiała się zaopatrzyć w nową bazę, ponieważ data zużycia niedługo minie (po otwarciu opakowania można bazę używać 12 miesięcy). 
Polecam!  


3g / 21 zł (regularna cena katalogowa)

wtorek, 8 kwietnia 2014

L'BIOTICA BIOVAX HAIR MASK



L'biotica Biovax, maska intensywnie regenerująca z naturalnymi olejami, używam już od dłuższego czasu naprzemiennie z inną maską tej marki, której recenzja również się znajdzie niebawem na blogu. Ostatnia recenzja dotyczyła kolorówki, więc czas na pielęgnację!
Czytając blogi oraz wnioskując z opinii innych osób uważam, że maski L'biotici cieszą się popularnością. Na różnych forach czy też blogach znajdziemy masę pozytywnych komentarzy na ich temat. Taką również znajdziecie tutaj. 



Maska znajduje się w plastikowym opakowaniu, jest bardzo dobrze zabezpieczona aby produkt nam nie uleciał. Dodatkowo znajdziemy zabezpieczenie, dzięki któremu wiemy, że nikt jej wcześniej nie otworzył. W środku kartonikowego opakowania prócz maski znajdziemy termocap który ma służyć do uzyskania lepszego efektu i wchłonięcia się maski we włosy oraz próbkę innego z produktów oferowanych przez Biovax np. serum do włosów. 



Produkt jest koloru budyniu śmietankowego o przepięknym orientalnym jak dla mnie zapachu. Maska jest dość dobrze "zbita" ponieważ gdy odwrócimy ją dnem do góry to nam nie spłynie. 
Z działaniem tej maski jest fantastycznie. Nie obciąża moich włosów, nie są one puszące po wysuszeniu, nie mam problemów z ich rozczesaniem, nie przetłuszcza nawet jeśli przypadkiem nałożę za dużo produktu na włosy, ładnie je dyscyplinuje i widać, ża są one w lepszej kondycji. Używam jej dość regularnie ok. 2 razy w tygodniu. Co ciekawe i dość niecodzienne u mnie to fakt, że włosy stały się miękkie i bardzo przyjemne w dotyku, mają nadany również piękny połysk. 



ok. 15 zł / 250 ml 

środa, 2 kwietnia 2014

NEW IN MARCH !

To co udało mi się kupić w marcu... a właściwie pod koniec miesiąca. Potrzebowałam kilku najpotrzebniejszych rzeczy z pielęgnacji. Oczywiście mała kolorówka także wpadła do koszyka. 




Na zakupy wybrałam się do pobliskiego Hebe. Potrzebowałam nowego szamponu oraz odżywki do włosów. Po raz pierwszy skusiłam się na duet z firmy Dove. Wybrałam serię Hair Fall Control, mam nadzieję, że pomoże mi to na moje problemy z wypadaniem włosów (12,99; 10,99). Oczywiście nowa butelka płynu do higieny intymnej, jak zazwyczaj z Ziaji. Bardzo ufam tej firmie i uważam, że ich kosmetyki są naprawdę godne polecenia (5,99). Pozostając przy tej marce, postanowiłam zakupić krem redukujący podrażnienia na dzień do skóry suchej i wrażliwej. Mam wrażenie, że moja jak zawsze tłusta cera nagle stała się bardzo odwodniona. W tym czasie mam takie wahania raz sucha raz tłusta. Myślę, że to sprawa bardziej cery mieszanej ale fakt faktem jest, że będąc alergikiem mam jednak wrażliwą cerę i tylko i wyłącznie ze względu na zredukowanie podrażnień zdecydowałam się na ten zakup (12,99). Dodatkowo zakupiłam krem Avene Cicalfate. Jest on bardzo polecany przez blogerki czy też youtuberki. Jest to krem regenerujący do podrażnień zewnętrznych skóry. Potrzebuję czasem takiej regeneracji a fakt, że mój Effaclar się skończył postanowiłam na próbę zdradzić go z kremem Avene. Jestem ciekawa jak sprawdzi się on na mojej buzi (ok. 36). No i ostatni mój nabytek to bardzo rozsławiony już kamuflaż z Catrice (12,99). Bardzo długo się na niego czaiłam aż w końcu zdecydowałam się go kupić. Zobaczymy jak u mnie się sprawdzi i jakie ja będę miała przemyślenia na jego temat :)

niedziela, 30 marca 2014

SEPHORA OUTRAGEOUS VOLUME MASCARA


Obiecany post z recenzją tuszu do rzęs. Nie wiem czy to była limitowana edycja czy może tylko opakowanie zostało zmienione, ale w tym momencie można znaleźć ten tusz w czarnym opakowaniu (nie widziałam już złotej wersji). 
Posiadam ją w czarnym kolorze. Używam już od dłuższego czasu... ok. 2-3 miesięcy i sprawuje się na moich rzęsach wyśmienicie. Mam krótkie i cienkie rzęsy. Potrzebuję mocnego koloru, podkręcenia, objętości i wydłużenia. Ta maskara mnie zadowala... nie wiem czy znalazłabym lepszy tusz do rzęs ale z używanych dotychczas ta jest najlepsza. Co jest dużym minusem tej maskary to to, że wylot z opakowania jest szeroki i tusz nie pozostaje w środku tylko oblepia całą szczoteczkę. Troszkę się trzeba namęczyć, żeby usunąć nadmiar tuszu. Aplikacja nie jest również najprostsza. Dla początkujących odradzam! Ja radzę sobie z nią dobrze, rzadko mam problem z aplikacją. Włoski szczoteczki są bardzo króciutkie. Na szczęście nie osypuje się, nie odbija czy też rozmazuje... pozostaje w idealnym, nienaruszonym stanie przez cały dzień. Mimo kilku wpadek z opakowaniem czy też z trudnością w aplikacji nadal pozostaje na dzień dzisiejszy moją ulubioną maskarą. Kosztuje 59 zł w perfumerii Sephora. Efekt przedstawiony na zdjęciach.

poniedziałek, 24 marca 2014

A LITTLE TRIP TO WARSAW


Tego małego wypadu do Warszawy nie zapomnę chyba nigdy i to z wielu przyczyn... z pewnością nie zapomnę tej okropnej pogoda, która nie pozwoliła na spacery tylko na siedzenie w galerii handlowej... Cóż, wszędzie można znaleźć plusy. Jest nim zakupienie pomadki w idealnym koralowym kolorze, który kryje w sobie odcienie pomarańczy i czerwieni. Idealnie wyważony, pasujący do mojego typu cery. Długo szukałam idealnego koloru, który wpadnie mi w oko. Zakup poczyniony w Inglocie, za 1.8 g zapłaciłam ok. 13 zł. Myślę, że cena jest niezła a zakup mi się udał. Oczywiście nadal uzupełniam swoją paletkę Inglota.


sobota, 22 marca 2014

BECAUSE I'M HAPPY ;)


Jestem po prostu szczęśliwa i na nowo zakochana w tej samej osobie :))) Tak jak napisałam w poprzednim poście wszystko wreszcie zaczęło mi się układać :)


Ps. Spokojnie to nie obrączka ani pierścionek zaręczynowy ;) To prezent urodzinowy na zbliżającą się wielkimi krokami 17 od najbliższej mi osoby <3